Ubezpieczenie w podróży Warto przeczytać

Ubezpieczenie w podróży dookoła świata – ubezpiecz się tak jak my

Podczas przygotowań do naszego wyjazdu życia (czyli obecnej podroży) musieliśmy, a właściwie chcieliśmy (bo nie każdy chce) ogarnąć sporo różnych kwestii. Sprzęt, ubrania, orientacyjna trasa, szczepionki, konta, i oczywiście ubezpieczenie dla naszej dwójki. To ostatnie zostawiliśmy sobie tak naprawdę na ostatnią chwilę. Robiliśmy wcześniej jakieś rozeznanie, szukaliśmy tego najlepszego, w rozsądnej cenie, które jednak będzie dawało nam najlepsze zabezpieczenie, gdyby coś się wydarzyło. Dwa tygodnie przed wyjazdem byliśmy już praktycznie zdecydowani na jedno towarzystwo, jednak przy ostatnim spotkaniu z agentem okazało się, że cena ubezpieczenia wzrasta o kilkaset złotych. Za rok dla dwóch osób mieliśmy zapłacić ok. 3,5 tys. złotych. Pamiętam, że postanowiliśmy poczekać jeszcze kilka dni i mimo wcześniejszych poszukiwań, pokopać jeszcze głębiej w czeluściach internetu. Taka kasa w końcu piechotą nie chodzi. Jak się miało później okazać, była to jedna z lepszych decyzji, jakie podjęliśmy przygotowując naszą wyprawę. Z tego wpisu dowiesz się, jakie ubezpieczenie wybraliśmy, jak śmiesznie mało za nie zapłaciliśmy, czemu z niego skorzystaliśmy podczas podróży, i jak bardzo byliśmy zadowoleni. Ale po kolei.

*** Wpis jest dosyć długi, jednak ze względu na spójność podejmowanych treści, nie dzieliliśmy go na kilka części. Jeśli po prostu szukasz niedrogiego, a dobrego ubezpieczenia, przejdź od razu do punkt nr 3 🙂 Jeśli jednak zastanawiasz się w ogóle nad tym, czy ubezpieczenie jest konieczne, poświęć trzy minuty i czytaj od początku 🙂

Ubezpieczenie w podróży dookoła świata

.

1. CZY UBEZPIECZENIE JEST KONIECZNE?

To pytanie zapewne stawia sobie każdy, kto wyjeżdża za granicę na krótkie wakacje, czy dłuższą wyprawę. Jeśli natomiast pytanie to nie pojawia się w jego głowie lub jest ignorowane, to zapewne:

.

nigdy wcześniej nie korzystał z takiego ubezpieczenia, a nawet jeśli korzystał w kraju, to przyszło mu to dosyć automatycznie, bo przecież praktycznie każdy obywatel podstawowe świadczenia zdrowotne ma zapewnione,

ma przeświadczenie, że polski NFZ działa na całym świecie, albo chociaż na terenie UE, więc zareaguje, kiedy zajdzie taka konieczność, choć…

w Polsce jest okazem zdrowia, ząb nigdy go nie bolał, ręki nigdy nie złamał, nogi nigdy nie skręcił, gips widział tylko u kolegi, przychodnię lekarską i szpital zna tylko z opowieści przemiłej starszej sąsiadki,

podczas zagranicznego wyjazdu oprócz bólu głowy i odcisków na palcach nic mu się nie stało, więc nigdy nic poważnego się nie wydarzy,

każde ubezpieczenie jest strasznie drogie, więc to po prostu strata kasy, tym bardziej, że… patrz wyżej.

Biorąc pod uwagę powyższe stwierdzenia wychodzi na to, że nie trzeba się ubezpieczać. I znamy przypadki, w których wyjeżdżający za granicę ludzie dokładnie tak myśleli, i na swoją niekorzyść się pomylili… Ponieważ ubezpieczenie jest konieczne. TAK i kropka. Sami się o tym przekonaliśmy, dlatego post ten właśnie czytacie.

.

2. DLACZEGO UBEZPIECZENIE JEST KONIECZNE?

.

Ci, którzy z ubezpieczenia korzystali, bądź właśnie korzystają podczas zagranicznych wypraw mogą pominąć cztery pierwsze punkty i przejść do piątego 🙂 Jeśli jednak masz podobne myśli, jak w pięciu powyższych punktach, a nawet tylko z jedną z nich się utożsamiasz, czytaj co poniżej, bo możesz się zaskoczyć!

.

Jeśli posiadasz ubezpieczenie zdrowotne w kraju, nie uprawnia Cię ono do korzystania z opieki zdrowotnej za granicą. Niby takie oczywiste, a jednak może dla niektórych jest to odkrycie. Pomyśl sobie, że nawet w Polsce na wizytę u specjalisty musisz czasami czekać kilka miesięcy, a nawet lat, bo na badania są niestety limity, pieniądze na nie są ograniczone. Tym bardziej za granicą nasz NFZ nie będzie sponsorował nagłej potrzeby zrobienia MRI, czyli bardzo drogiego w Polsce rezonansu magnetycznego.

Okej, pomyślisz. Racja, ale jest coś takiego jak karta EKUZ, czyli Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego, która zapewnia mi opiekę na terenie Europy, a ja jadę do Czarnogóry i Albanii, więc wsio gra. Otóż NIE! Po pierwsze karta EKUZ działa tylko na terenie Unii Europejskiej, a po drugie… jest naprawdę mało warta, albo prawie nic (z pomocy możesz skorzystać tylko w placówkach medycznych, które mają podpisaną umowę z odpowiednikiem polskiego NFZ, karta nie pokrywa kosztów transportu medycznego do kraju i wizyt specjalistycznych (okulista, kardiolog), EKUZ nie ma określonych górnych kosztów leczenia, aby dostać kartę musisz mieć ważny dowód ubezpieczenia w NFZ).

W Polsce może idealnym okazem zdrowia nie byłam, ale żadnej części ciała nie złamałam, nagłych napadów bólu zębów też nie było, Adam to w ogóle u dentysty był może z pięć razy w życiu, nie potrzebowaliśmy nigdy natychmiastowej ingerencji medycznej, a jednak… A jednak to, że w kraju nic takiego się nie wydarzyło nie oznacza, że na dziurawym kirgiskim chodniku nie wpadniesz w dziurę i nie zwichniesz kostki, albo w Malezji nagle Twój wyrostek robaczkowy nie da o sobie znać, i trzeba będzie się go jak najszybciej pozbyć. Te dwa przykłady są nasze, z autopsji, z tej podróży, czyli z ostatniego roku (o nich trochę później).

Przed obecną podróżą przez cztery lata sporo podróżowaliśmy po Europie. Każde wakacje, przerwy świąteczne, długie weekendy. Łącznie ponad 30 krajów. Nigdy nie potrzebowaliśmy żadnej pomocy medycznej, spotkanie z lekarzem nie było konieczne. Wystarczyły bandaże, tabletki przeciwbólowe i na gardło, kremy na poparzenia słoneczne. A jednak… A jednak tak jak napisałam wyżej, niespodziewanie natychmiast musiałam skorzystać z wizyt w szpitalach, z pobytu tam nie tylko przez dwie godziny.

To, że coś nie wydarzyło się w Polsce, albo podczas wcześniejszych podróży nie oznacza (mimo, że masz się za największego szczęściarza), że nie wydarzy się podczas kolejnego wyjazdu. Weź pod uwagę, że będziesz w miejscach, których nie znasz, będziesz jadł rzeczy, których nigdy wcześniej nie próbowałeś, robił rzeczy, których nigdy wcześniej nie robiłeś. Nie wiesz, jak zareaguje Twoje ciało, nie potrafisz przewidzieć przyszłości.

Dasz wiarę, że nie za każde dobre ubezpieczenie musisz zapłacić setki, a nawet tysiące złotych?! Żeby była jasność, my wcześniej też w to nie wierzyliśmy. Kiedy zobaczyliśmy ofertę ubezpieczenia, z którego teraz korzystamy i na pewno będziemy korzystać do końca tej podróży i podczas kolejnych, byliśmy bardzo nieufni i praktycznie przeszliśmy obok niego obojętnie. Praktycznie, bo jednak zaryzykowaliśmy. Dzięki Bogu!

Jeśli już przyjdzie konieczność skorzystania z pomocy medycznej, koszt usług, najprawdopodobniej zawsze będzie kilkukrotnie, kilkudziesięciokrotnie, a nawet i więcej krotnie wyższy, więc nie ma co ryzykować i narażać siebie i rodziny na wielkie koszta, których spłata może ciągnąć się latami.

3. SKĄD WIEMY, ŻE WARTO SKORZYSTAĆ Z TEGO UBEZPIECZENIA?

Żeby była jasność: nigdy nie napisalibyśmy tego posta, nie rekomendowalibyśmy tego ubezpieczenia, gdybyśmy nie byli zmuszeni skorzystać z opieki medycznej za granicą, a co za tym idzie, gdybyśmy nie musieli skorzystać z ubezpieczenia. Kto trochę interesował się naszą podróżą wie, że dwa miesiące od wyjazdu z Polski, w październiku 2014 roku, nieszczęśliwie wpadłam w małą dziurę na kirgiskim chodniku i zwichnęłam kostkę (wpis o tej sytuacji tutaj KLIK), a miesiąc temu w stolicy Malezji musiałam poddać się operacji usunięcia wyrostka robaczkowego (wpis o tej sytuacji tutaj KLIK). Czy się tego spodziewaliśmy? To oczywiście pytanie retoryczne.

.

4 JAK JE ZNALEŹLIŚMY?

.

W internecie, całkowicie przez przypadek, podczas ciężkiego kopania w różnych tekstach, nie tylko polskich. Bardzo nas dziwiło, że na samym początku poszukiwań nie znaleźliśmy informacji o nim na żadnym blogu podróżniczym, forach, itp.

.

5. DLACZEGO BYLIŚMY NIEUFNI?

.

– Właśnie dlatego, że nigdy wcześniej o nim nie słyszeliśmy,

CENA: 110 ZŁ za wersję STUDENT na 365 dni na osobę… (choć studentem być nie trzeba, wystarczy być przed 28 r.ż), warunki praktycznie takie same, jak w tym ubezpieczeniu za 3,5 tys. na dwie osoby… Nie mogliśmy w to uwierzyć.

6. CO NAS OSTATECZNIE PRZEKONAŁO?

Nie chcieliśmy dać za wygraną, cena za mocno nas zachęcała. Tak się złożyło, że znajomy taty Adama jest właścicielem dużego pośrednictwa w zakresie ubezpieczeń. Poprosiliśmy go, żeby zapoznał się z Ogólnymi Warunkami Ubezpieczenia (OWU) i obiektywnie je ocenił. Po dwóch dniach zadzwonił i powiedział: Przeczytałem informacje, które mi podesłaliście i mam pytanie: Jak znaleźliście to ubezpieczenie?! Nie zastanawiałbym się ani minuty! Wszystko gra, warunki są super. Dziękuję Wam i z czystym sumieniem będę polecał. Chwilę po tym telefonie ubezpieczenie było już zamówione 🙂

.

7. SKOŃCZCIE TYLE PISAĆ! PODAJCIE NAZWĘ!

.

Okej! A więc: April Polska i Twoja Karta Podróże (jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat poszczególnych rodzajów ubezpieczenia kliknij tutaj KLIK, jeśli chcesz je kupić od razu kliknij tutaj KLIK)

Ubezpieczenie w podróży dookoła świata

.

KILKA PRAKTYCZNYCH INFORMACJI PO CHŁOPSKU, Z WŁASNEGO DOŚWIADCZENIA (Ogólne Warunki Ubezpieczenia (OWU) znajdziesz tutaj KLIK)

Ubezpieczenie podzielone jest ze względu na wiek i rodzaj planowanej aktywności za granicą.

Ubezpieczenie jest ważne przez 365 dni. Nie ma limitu wyjazdów za granicę, ani limitu czasu pobytu za granicą. Ubezpieczeniem objęte są wszystkie kraje świata ( z wyjątkiem Polski, USA, Kanady, Australii, Japonii, Białorusi).

Koszty Leczenia pokrywane są bezgotówkowo, tzn. Ty nie musisz nic wykładać ze swojej kieszeni, a jeśli wyłożysz swoją gotówkę na to, co obejmuje ubezpieczenie (tak, jak my na bilety lotnicze w Kirgistanie, żeby dostać się do szpitala, albo na fixator na moją zwichniętą kostkę) i ubezpieczyciel wcześniej sam zasugerował takie rozwiązania lub telefonicznie potwierdził, że zwróci poniesione koszta, wystarczy, że po wszystkim przedstawisz faktury, wypełnisz odpowiedni wniosek i w ciągu miesiąca pieniądze powinny być na Twoim koncie (tak było w naszym przypadku).

//edit z 21.01.2017: ubezpieczenie Twoja Karta Podróże nie pokrywa tzw. opłat administracyjnych, które trzeba uiścić w niektórych szpitalach. Nam zdarzyło się płacić je w Kuala Lumpur przy okazji wycięcia wyrostka robaczkowe (75 zł) i w Indonezji (3 zł). Przed wizytą zostaliśmy poinformowani przez szpital, że nasz ubezpieczyciel nie pokrywa admission fee i sami musimy je zapłacić. Podano nam koszt i zapytano, czy zgadzamy się na takie warunki. Warto przed wizytą zapytać osobę, która wypełnia nasze dokumenty, czy obowiązuje taka opłata, jeśli tak, ile wynosi. Otrzymaliśmy również informację z APRIL Polska Assistance, że można przedstawić dokumenty o poniesionych kosztach, w tym np. opłaty administracyjnej, ponieważ każda sprawa rozpatrywana jest indywidualnie i być może zostanie rozpatrzona w tym wypadku na czyjąś korzyść.//

Centrum Alarmowe APRIL Assistance działa 24h/dobę. Możesz zadzwonić o każdej porze dnia i nocy, pomoc zostanie Ci na pewno udzielona. Zostanie przydzielony polski opiekun Centrum Alarmowego, który zorganizuje całą pomoc medyczną, skontaktuje się najszybciej jak to możliwe z lokalną placówką w ramach międzynarodowej sieci April, a ten potem odezwie się do Ciebie (w Kirgistanie po 30 minutach mieliśmy już wszystko nagrane w stolicy kraju, kazano nam brać najbliższy samolot i lecieć. Na miejscu w szpitalu czekał już na nas lekarz.). Lokalne biura APRIL są naprawdę pomocne i zaangażowane. W Malezji kontaktowano się z nami ok. 50 razy. Za każdym razem z prośbą o tzw. sygnał, i oddzwaniano na ich koszt (mieliśmy malezyjską kartę SIM). Nasz polski opiekun był również w stałym kontakcie z lokalnym przedstawicielem.

Wiadomo, że koszt rozmów telefonicznych z zagranicy do Polski jest bardzo wysoki. Możliwe jest zatem ustanowienie swojego pośrednika w kraju, osobę zaufaną, z rodziny (w naszym wypadku był to nasz Przyjaciel Mariusz), który będzie kontaktował się z Centrum Pomocy, a potem z Tobą (dlaczego jest to tańsze? Bo są takie komunikatory jak np. Viber, które umożliwiają rozmowę telefoniczną, wystarczy mieć tylko dostęp do internet, wi-fi).

Opieka medyczna gwarantowana jest w dobrych placówkach medycznych (w Kuala Lumpur mimo dostępności państwowego szpitala, skierowano nas do prywatnej placówki, w której Koszty Leczenia były zapewne wyższe, niż w publicznym szpitalu. Nasz czterodniowy pobyt w szpitalu, włącznie z badaniami, operacją, jedzeniem, lekami, kosztował ponad 16 tys. złotych).

Ubezpieczenie obejmuje również obecność osoby towarzyszącej, która będzie przy Tobie w szpitalu, czy podczas podróży do niego (dostaliśmy zwrot pieniędzy za bilet lotniczy nie tylko dla mnie, ale i Adama, a także został opłacony pobyt Adama ze mną w szpitalu: posiłki i dostawione łóżko).

Ubezpieczać mogą się wszyscy wyjeżdżający za granicę turystycznie, a także do pracy, na staż, szkolenie, praktyki lub uprawiający sporty, np. nurkowanie, narciarstwo (zapoznaj się dokładnie z Ogólnymi Warunkami Ubezpieczenia KLIK).

Wszystkie sumy ubezpieczenia, sumy gwarancyjne oraz górne limity odpowiedzialności w poszczególnych wariantach znajdziecie w OWU, w Tabeli nr 1, na stronie 9.

.

8. DLACZEGO PISZEMY TEN POST?

.

Dlatego, że po naszych relacjach na facebooku i blogu mnóstwo ludzi, szczególnie w naszym wieku, odezwało się do nas z zapytaniem, jakie mamy ubezpieczenie. Bądźmy szczerzy: cena i jakość obsługi zachęcają. Uważamy, że to ubezpieczenie jest naprawdę dobrą opcją. Przetestowaliśmy je na własnej skórze, jesteśmy z niego zadowoleni. Być może nie jest opcją idealną (chociażby za Australię), ale jest warte swojej ceny! To na pewno. Nam najbardziej chodziło o ubezpieczenie zdrowotne, które pozwoli nam spać spokojnie w różnych krajach, bez strachu o to, co się wydarzy, jeśli nagle będziemy potrzebować pomocy medycznej. W tym wypadku się sprawdziło 🙂

.

9. MOŻESZ NAM POMÓC! 🙂

.

Wpis powstał we współpracy z April Polska, dlatego jeśli spodobała Ci się oferta April Polska, nasz post pomógł Ci w znalezieniu dobrego i pewnego ubezpieczenia, i chcesz je kupić (dzisiaj, za tydzień, miesiąc, pół roku, w następne wakacje), to będziemy bardzo wdzięczni, jeśli zrobisz to wchodząc w ten link KLIK. Nie ukrywamy, że jeśli to zrobisz i dokonasz zakupu jakiegokolwiek ubezpieczenia, pomożesz nam odrobinę w realizacji kolejnych marzeń, w tym, żeby nasza podróż jeszcze trochę trwała, czego bardzo chcemy! 🙂

.

10. CZY JESZCZE JAKOŚ MOŻESZ NAM POMÓC?

.

Tak 🙂 Ciebie to nic nie kosztuje, a nam może pomóc. A więc jeśli możesz (zrobić choć jedną z tych rzeczy) to:

– Polub nasz profil na facebooku, jeśli jeszcze tego zrobiłeś (KLIK),

– Jeśli ktoś z Twoich znajomych lub rodziny podróżuje, wybiera się na wczasy sam lub z rodziną, wyślij mu link do tego posta,

– Jeśli najnormalniej w świecie my pomogliśmy Tobie tym postem, daj znać w komentarzu. Będziemy wiedzieć, że było warto się starać 🙂

W kolejnym poście opiszemy, jak zachować się w przypadku konieczności skorzystania z pomocy medycznej, czyli z ubezpieczenia, żeby po całej „akcji” nie musieć wykładać nic ze swojej kieszeni.

Korzystając z naszego niemałego doświadczenia napisaliśmy kilka wskazówek, które mamy nadzieję pomogą Ci sprawnie z ubezpieczenia korzystać. Wpis znajdziesz TUTAJ.

 

Podobne wpisy

  • Natalia

    Dzięki wielkie za tego posta, będziemy kupować to ubezpieczenie z mężem (przez linka z Waszej stronki 🙂 ) bo faktycznie cena jest bardzo konkurencyjna! Mam pytanie, co z Australią? Czy na czas Waszego pobytu tam wykupiliście jakieś dodatkowe ubezpieczenie? pozdrawiam ciepło

    • Natalia, wybacz późną odpowiedź. Na Australię mamy inne ubezpieczenie. Musieliśmy z niego skorzystać i sprawa nie była już tak oczywista jak z Aprilem. Najfajniejsze jest to, że u nich wszystko, albo prawie wszystko możesz zrobić bezgotówkowo. Masz wtedy gwarancję, że nic z Twojego portfela nie ubędzie 🙂

  • Gosia

    Ja również dziękuję 😀 wybieram się w podróż co prawda tylko na 2 miesiące do Azji ale nie wiedziałabym nawet gdzie zacząć szukać informacji o ubezpieczeniach. Wielkie dzięki 😀 !!

    • O! Super 🙂 Bardzo się cieszymy 🙂 Pamiętaj tylko, żeby przeczytać dokładnie OWU 🙂 Jakie kraje planujesz odwiedzić w Azji?

  • Piotrek

    Cześć 🙂 mam pytanie odnośnie Waszego ubezpieczenia. W związku z planowaną podróżą po Ameryce Południowej rozważam różne opcje kart-ubezpieczeń: Signal Iduna, Planeta Młodych i właśnie April. Z Aprilem wszystko by było pięknie, ale jedna kwestia jest dla mnie jednak zastanawiająca, to wzmianka o chorobach tropikalnych, których ubezpieczenie według OWU nie obejmuje. I tu mam pytanie, czy braliście to pod uwagę i w jakiś inny sposób się ubezpieczyliście na wypadek np. dengi, czy założyliście, że to raczej Was nie spotka?

    Z innej beczki, to gratuluję na prawdę fajnego bloga, ciekawych postów i podejścia do podróżowania 🙂

    • Hej! Szczerze powiedziawszy nie zakładaliśmy chorób tropikalnych. Na malarię mamy Malarone na przykład. Dengę przeszliśmy bez wizyty u lekarza, wypociliśmy swoje, poswędziała skóra, gorączka dobiła i poszło po tygodniu. Rzeczywiście Karta Twoje Podróże nie obejmuje chorób tropikalnych. To już sam musisz popatrzeć, jak duże jest ryzyko i zdecydować. Ciężko nam brać za to odpowiedzialność 🙂

      Bardzo dziękujemy za dobre słowa i pozdrawiamy 🙂

      • Piotrek

        Ok, dzięki za odpowiedź 🙂

  • Wędrownicki

    Bardzo fajny wpis, nie znaleźliśmy ubezpieczenia na naszą kieszeń przed wyjazdem, ale teraz nadrobimy. Ciekawe czy są jakieś zniżki dla rodzin 😉
    Skorzystamy z Waszego linka 🙂

  • Dominika

    W podobnej cenie (około 100zl) jest ubezpieczenie ISIC (dla studentów) i karta Euro26 (dla osób do 30 roku życia). Wybraliśmy z chłopakiem te opcje na pòłroczną podroż po Azji. Z tego co pamietam ubezpieczenia obejmuja wszelkie choroby tropikalne. ISIC przydało mi się w Malezji, kiedy poważnie zachorowałam. Polecam wszytkim przed 30stką, którzy boją się jednak chorób tropikalnych i dlatego nie wybiorą Aprila. 🙂

    • Nie próbowaliśmy, nie możemy ani potwierdzić, ani zaprzeczyć 🙂 Cieszymy się, że u Ciebie zadziałało 🙂