Warto przeczytać Życiowo

Wróciliśmy

Wróciliśmy. Kiedy piszę ten wpis, jestem w moim rodzinnym domu, w moim pokoju. Trzy dni temu, 1112 dni (3 lata i 2 tygodnie) po opuszczeniu Polski, znowu przekroczyliśmy granicę naszego kraju, tym razem czesko-polską. Rodzina Adama jeszcze nic nie wie, jutro rano ruszamy ze Szczytna do Krotoszyna, żeby niespodziewanie, tak, jak to było w przypadków moich rodziców, zapukać do ich drzwi. Tata Michał akurat ma urodziny, pewnie lepszego prezentu nie mógł sobie wymyślić.

JAK WYGLĄDAŁY TE 1112 DNI W PODRÓŻY?

Ojejku, jejku, jejku 🙂 Działo się! Przyznam Ci się, że dwa dni przed powrotem zalewałam się łzami. Nie mogłam uwierzyć, że nasza podróż wydarzyła się naprawdę. Wydawało mi się, że to tylko sen, a ja zaraz się obudzę. Strasznie surrealistyczne uczucie. Chyba pierwszy raz w życiu je miałam. Tysiące wspomnień wracają, jak bumerangi. Obrazy, smaki, zapachy, dźwięki. Nasze głowy i serca pełne są tego wszystkiego. Zamykam oczy i jesteśmy w zatłoczonym indyjskim pociągu, słyszę szum oceanu i widzę niezwykły wschód słońca gdzieś na jego środku, czuję australijski żar lejący się z nieba przy świętej górze Uluru, przeszywający chłód w indyjskich i pakistańskich Himalajach, przeciskamy się gdzieś na chińskim i tajwańskim nocnym markecie, złościmy się na niekulturalnych Chińczyków, żeby zaraz śmiać się z ich zachowania. Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność, albo chociaż przez najbliższe trzy lata. Podróż była najlepszą decyzją. NAJLEPSZĄ. Gdybyśmy jej nie podjęli… Wolę nie myśleć.

Mam milion myśli w głowie, pewnie część z nich powinna znaleźć się we wpisie powrotnym, ale na to wszystko przyjdzie czas. Obiecujemy! Odwiedzaj bloga częściej, bo będzie co czytać. Będziemy podsumowywać ze wszystkich stron, recenzować, opowiadać.

Już teraz możesz przypomnieć, albo przeczytać po raz pierwszy trzy nasze wcześniejsze wpisy, w których opisujemy każdy rok podróży. Taka mała ściąga. Dzięki niej będzie miał pełniejszy obraz tego, co się u nas działo.

ROK W PODRÓŻY

DWA LATA W PODRÓŻY

TRZY LATA W PODRÓŻY

JAK PODRÓŻOWALIŚMY?

DLACZEGO WRÓCILIŚMY?

Trzy lata to mimo wszystko dużo. Trzy lata nie widzieliśmy naszych Rodziców, Rodzeństwa, Dziadków, Przyjaciół. Przed wyjazdem nie wyobrażałam sobie tak długo nie widzieć chociażby mojej Mamy. Jeszcze napiszę na pewno o tych dylematach, ale tak w świetlnym skrócie: przed podjęciem decyzji o wyjeździe, płakałam na samą myśl o nim, o tym, że nie miałabym mojej najlepszej Przyjaciółki, Mamy Zoni, przy sobie. Ona też płakała myśląc tak o mnie. Ja nawet teraz ronię łzy myśląc o tym, że miałam wyjechać i być tak długo bez niej. A jednak… Obie dałyśmy radę. Egzamin zdany na szóstkę! Choć…

Oboje z Adim już chcieliśmy do naszych bliskich. Dobrze naszej dwójce ze sobą, naprawdę super funkcjonujemy jako jeden organizm, ale… tęsknoty nie oszukasz przecież. Przez te trzy lata mieliśmy idealny kontakt szczególnie z Rodzicami. Śmieliśmy się, że po powrocie nie będziemy mieli co opowiadać, bo praktycznie wszystko mówimy im na bieżąco. Mamy naprawdę szczególnych Rodziców: mądrych, dumnych z nas, szczerych, pełnych wsparcia i troski. Niejednokrotnie ich odwaga i rozważność kierowały nas na dobre tory. Pewnie czasami dostarczyliśmy im trosk, ale nawet, jak mówili: może już czas wracać, szanowali, kiedy mówiliśmy: to jeszcze nie ten czas, mamy jeszcze coś do zrobienia.

Są też Dziadkowie. Przed wyjazdem modliliśmy się, żeby po powrocie zastać wszystkich w komplecie. Dzięki Bogu dzisiaj wyściskaliśmy moją Babcię i Dziadka, jutro zaskoczymy Dziadka i dwie Babcie Adama. Udało się. Babcia kochana i serdeczna jak zawsze. Właściwie to nic się nie zmieniła, rozmawiałyśmy tak, jak trzy lata temu. To ona zawsze powtarzała w trudnych chwilach: bywa ciężko, ale nie poddaję się. Mamy z Mamą to po niej. I Dziadek się wzruszył, nie mógł uwierzyć. On wzrusza się rzadko, więc wiem, że dla niego to też była szczególna chwila.

Opowiadaliśmy wcześniej między wierszami o Babci Hali. Za miesiąc skończy 90 lat! Patrząc na nią, nigdy byś się nie domyślił. I zawsze płynie od niej tyle zachęty i miłości. Nie mogliśmy opuścić tej urodzinowej imprezy. Nie wspominając o śniadaniach u Babci Oli i Dziadka Jasia. Założę się, że pojutrze zasiądziemy razem przy stole. Opowieściom nie będzie końca. Drugiego tak oczytanego i mądrego dziadka ze świecą szukać. No bo kto będzie miał coś do powiedzenia praktycznie o każdym miejscu, w którym byłeś? Zgodnego z prawdą oczywiście.

Właśnie dla tych chwil wróciliśmy. Żeby z nimi być. Żeby niedługo przywitać małą dziewczynkę, nowego członka naszej Rodziny. Niby to my mieliśmy być pierwsi, brat Adama jednak nas wyprzedził, skubany. Będziemy gonić! I żeby porozmawiać poważnie o życiu z Tobą, Matek. Jesteś niesamowitym starszym Bratem. Wzruszaliśmy się po każdej wiadomości od Ciebie.

Tak, wróciliśmy, żeby być z nimi.

Byliśmy też najnormalniej w świecie zmęczeni. Ostatni rok jakoś bardzo dał nam w kość. Nie mieliśmy w tej podróży zbyt wielu momentów przerwy, bycia w jednym miejscu na dłużej. Ciągłe przemieszczanie się, zmiana miejsca pobytu, co chwila inny dach nad głową, dosyć ciężkie plecaki na plecach, zdrowie, które szczególnie mi dało w kość. Chcieliśmy być w jednym miejscu dłużej. Oczywiście moglibyśmy osiąść w innym kraju niż Polska, bo mamy kilka swoich ukochanych, ale… czytaj wyżej. RODZINA. Ona była drogowskazem w tym wypadku.

JESTEŚMY JUŻ W KROTOSZYNIE

Aaaa, niespodzianka się udała! Rodzice szczęśliwi, nie mogą jeszcze uwierzyć, że z nimi jesteśmy. Mama biegła do nas przez pół ulicy 🙂

Uciekamy teraz z bloga, zaraz tylko wrzucimy info na facebooka, że jesteśmy znowu w Polsce. Czwarty dzień za nami. Dużo myśli w głowie, milion uczuć, niewiadoma, jakieś łzy też się pojawiają. Jeszcze nie umiemy się trochę odnaleźć, przyznajemy. Wierzymy jednak, że przyszłe dni przyniosą coś dobrego. Mamy pomysł na siebie, pomysł na najbliższe miesiące. Na pewno nie jesteśmy już tacy sami. Ale dobra. Nie będę się za bardzo rozwijać, bo musimy uspokoić myśli, serca. Obiecujemy (już chyba drugi raz w tym tekście), że koniec TEJ podróży, nie oznacza końca naszego facebookowego, blogowego, instagramowego, youtubowego życia. Koniecznie odwiedzaj wszystkie te miejsca, będziemy na bieżąco relacjonować, co u nas (szczególnie na InstagramStories), opowiadać historie nieopowiedzianie i pokazywać to, co niepokazane. Jednocześnie dziękujemy Każdemu, kto był z nami w tej podróży. Czujemy, że mamy wielu dobrych znajomych w Polsce i za granicą. Czekamy na spotkania z Wami, na uściski, setki selfie, pytania i odpowiedzi. Ściskamy <3

PS Już jutro nowy odcinek VLOGA i wpis o tym, jak wracaliśmy do domu i dlaczego tak nagle 🙂 Widzimy się tutaj i na YouTube.

Podobne wpisy

  • RODZINA – dokładnie dlatego po 2 latach jesteśmy na rodzinnym Śląsku… mimo, że możemy gdziekolwiek 🙂 i dziwi mnie, jak ludzie pytają DLACZEGO? Ci sami, którzy stale mieszkają przy rodzinie i nigdy jej nie opuścili na dłużej niż wakacje 🙂

    WITAJCIE W KRAJU <3

    • Dziękujemy <3 Sama prawda! Cudownie było ich wszystkich zobaczyć i spędzić jak najwięcej czasu razem po tak długiej podróży 🙂 Pozdrawiamy ŚLĄSK i liczymy na jakieś spotkanie face to face 🙂

  • Za Wami niesamowite trzy lata, na których moglibyście snuć opowieści na kolejnych trzydzieści! 😀 Życzę Wam jednak z całego, aby Wasza przygoda trwała. Cieszcie się najbliższymi, łapcie wspólne chwile, bo bez drugiego człowieka nawet najpiękniejszy krajobraz nie będzie cieszył.

  • Ja nie wiem dlaczego, nie wiem jak to, nie zdarza mi się to nigdy – a na Waszym blogu się wzruszam. 🙂

  • Tak, z Krotoszyna 🙂 Właśnie jesteśmy w domu rodzinnym i spędzamy czas z bliskimi. Pozdrawiamy i dziękujemy, że od tak dawna jesteś z nami 🙂