Australia Informacje praktyczne Jachtostop Poradnikowo

Jachtostop a choroba morska – jak przeżyć rejs?

Kiedy pojawiło się marzenie o jachtostopie, Asia obawiała się jednego. Nie bała się oceanu, jego bezkresu, nie bała się sztormów, nie zniechęcał jej brak codziennej możliwości wzięcia prysznica. Zastanawiała ją i stresowała jedna rzecz: czy będzie mieć chorobę morską, jeśli tak, to jak wytrzyma z nią tyle dni na oceanie? Dziewczyna czuła pismo nosem, bo już po dwóch godzinach podczas pierwszego jachtostopowego rejsu zaczęła się jej gehenna. Obiecała sobie wtedy, że więcej nie popłynie… Słowa… nie dotrzymała, ale z każdym jachtostopem była mądrzejsza i dzisiaj śmiało może powiedzieć, że radzi sobie z chorobą morską.

CHOROBA MORSKA – CO TO TAKIEGO?

Choroba morska, czyli najprościej mówiąc zaburzenie równowagi (błędnika) w wyniku czego czujemy się niekomfortowo. Typowymi objawami są: znużenie, ból głowy, ogólne osłabienie, wymioty, brak koncentracji, problemy z wykonywaniem podstawowych czynności, nudności, brak apetytu i pragnienia. Jest to naprawdę okropny stan, ale można go przy odrobinie (może takiej większej odrobinie) przezwyciężyć! Organizm szybko adaptuje się do otaczających warunków, co pozwala na szybki powrót do pełni zdrowia. Jedni ludzie cierpią bardziej, inni mniej. Spotkaliśmy w swoim życiu „wilków morskich”, którzy powiedzieli, że nigdy nie mieli choroby morskiej. Według mnie człowiek rodzi się „ze zdolnością” do choroby morskiej, albo z jej brakiem. Jeśli należysz do tej pierwszej grupy, która na wodzie robi się zielona, podamy Ci kilka trików, które powinny pomóc wygrać z chorobą morską. Wszystkie przetestowaliśmy na sobie!

1) Przyjmij leki na chorobę morską: różnego rodzaju tabletki, plastry z lekiem, ziółka, herbata imbirowa, pastylki do ssania, cukierki itp. Polecamy plastry Scopoderm, które nakleja się za ucho na około 6-10 godzin przed wypłynięciem. Działają 72 godziny i są bardzo dobre. Można je kupić w aptekach lub sklepach ze sprzętem żeglarskim (ponoć niektórzy mają po nich koszmary, my niczego takiego nie zaobserwowaliśmy). Dodatkowo możesz wcinać ciasteczka imbirowe, które są smaczne i w jakimś stopniu mogą pomóc. Tabletki Aviomarin są świetnym rozwiązaniem, kiedy chcemy spać (powodują senność). Czasami bywa tak, że jesteśmy wycieńczeni, a zasnąć jest ciężko. Wtedy jedna tabletka z pewnością pomoże. Aviomarin działa po około 30 minutach.

2) Nastaw się psychiczne: bądź dobrej myśli przed wyprawą. To pomaga! Nie przewiduj, że stuprocentowo będziesz wymiotował, cierpiał, itp. Choroba może wystąpić, ale nie musi. Na każdego woda ma inny wpływ. Pozytywne nastawienie zawsze pomaga!

3) Nie przebywaj pod pokładem, kiedy nie jest to potrzebne: pod pokładem buja bardziej, często jest gorąco, mogą unosić się nieprzyjemne zapachy z toalety, łatwo jest stracić równowagę, uderzyć się, itp. Wszystko to prowadzi do wymiotów i nudności, co za każdym razem bardziej nas osłabia. Przebywaj w kokpicie, oddychaj głęboko, unikaj gwałtownych ruchów, odpoczywaj, patrz na horyzont. Z czasem powinno być tylko lepiej.

4) Idź spać: sen będzie najlepszym lekarstwem dla Ciebie. Nie dopuść jednak do tego, żeby Twój pobyt na łodzi ograniczył się tylko do spania. Wiedz, że to Ty masz pokonać chorobę morską, nie ona ciebie. Pamiętam, jak za pierwszym razem baliśmy się chodzić do toalety w obawie przed wymiotami. Przez pierwsze 24 godziny każdorazowa próba kończyła się zwracaniem wszystkiego do wiadra. Byliśmy totalnie wykończeni przez nieustanne wymioty. Było ciężko, ale motywacja i pozytywne nastawienie pozwoliło wyjść zwycięsko i w dalszych dniach, aż do końca, mogłem być aktywnym członkiem załogi. Z Asią było inaczej. Nie potrafiła się zmobilizować i w pełni cieszyć z pierwszego rejsu. Sama przyznaje, że choroba morska w pierwszej części rejsu ją pokonała. Później było już tylko lepiej.

5) Nie objadaj się: jedz tyle, ile potrzeba, żeby nie czuć głodu. Nie nadużywaj alkoholu.

6) Pij elektrolity, witaminę C i dużo wody: nie pozwól, aby doszło do odwodnienia organizmu. Taka historia przytrafiła się Asi podczas pierwszego rejsu z Bali do Fremantle. Nie polecamy. Dodatkowo przed wypłynięciem sprawdź, czy woda, która jest w zbiorniku na jachcie, będzie Ci smakować. Zdarzyło nam się, że woda w jednym z jachtów smakowała, jakby pływała w niej stara ryba i nie dało się jej pić. Jedyna opcją było przegotowanie jej i picie herbaty. Na dłuższą metę jest to jednak meczące. W takim wypadku zatroszcz się o wodę butelkowaną.

7) Znajdź sobie jakieś zajęcie: dobrym rozwiązaniem, które polecam i które spowodowało brak choroby morskiej na kolejne wyprawy jest sterowanie manualne jachtem. Poproś kapitana, aby wyłączył autopilota, skoncentruj się na trzymaniu odpowiedniego kursu i jazda! Kiedy mózg będzie skoncentrowany na wykonywaniu określonej czynności nudności i złe samopoczucie powinny ustąpić. Możesz np. klarować liny, wpatrywać się w horyzont, łowić ryby, wypatrywać inne statki, ogarniać żagle, itp. Cokolwiek, co przykuje Twoją uwagę.

8) Nie udawaj bohatera: jeżeli czujesz, że chce Ci się bardzo wymiotować, a próbujesz to w sobie stłumić i na siłę udowodnić, że nie będziesz to po prostu idź i zwróć to, co zalega Ci na żołądku. Na pewno będzie lepiej. Pamiętaj tylko, aby mieć pod ręką wiadro czy worek. W razie czego „haftuj” bezpośrednio za burtę (z zachowaniem odpowiednich środków bezpieczeństwa) albo do toalety.

9) Wsparcie osoby bliskiej: jeżeli podróżujesz jachtostopem z kimś, kto akurat cierpi z powodu choroby morskiej lub wykazuje powyższe objawy, bądź dla niej wyrozumiały, pomocny, cierpliwy, dobroduszny. Asia po pierwszej wyprawie, która trwała dwa tygodnie i była naprawdę ciężka przyznała, że gdyby nie ja, prawdopodobnie nie dałaby rady. Dużą rolę odgrywa tutaj również kapitan i załoga. Powinni wykazywać się wyrozumiałością i mobilizować, aniżeli osądzać i zaganiać do roboty (no chyba, że przed rejsem powiedziałeś, że choroba morska Cię nie dotyczy, wtedy możesz mieć problem).

Mamy nadzieję, że choć trochę pomogliśmy w temacie choroby morskiej i sposobów na walkę z nią. Jeżeli macie jakiekolwiek inne skuteczne metody czy rady, podzielcie się nimi z nami w komentarzach. Niech choroba morska nigdy nie będzie przeszkodą w realizacji marzeń!

Jachtostop a choroba morska – jak przeżyć rejs?

Jachtostop a choroba morska – jak przeżyć rejs?

Inne wpisy o jachtostopie:

Jachtostop Bali – Australia + informacje praktyczne

Jachtostop – informacje praktyczne

Jachtostop – sezony żeglarskie na świecie

Jachtostop – jak przygotować ogłoszenie?

Jachtostop Nowa Zelandia – Australia + informacje praktyczne

Podobne wpisy

  • Monika B.

    Chorobe lokomocyjna/morska mam od dziecka:( Niestety zadne leki (tabetki, zelki do ssania, krople czy plastry) u mnie sie nie sprawdzaja. A dodam ze probowalam nie tylko polskich ale tez podczas podrozy zagranicznych. Bedac juz dorosla, odkrylam calkiem przez przypadek ze po wypiciu mniej wiecej trzech piw nie mam absolutnie zadnych objawow mojej choroby. Nie jestem alkoholiczka, ale inaczej nie dam rady podrozowac, a jest to moja pasja. Moze podczas dwutygodniowego rejsu jak wasz by sie to nie sprawdzilo, ale w kilku godzinnych podrozach autem, autobusem, pociagiem lub statkiem zawsze musze wypic 2 lub 3 piwa przed lub w trakcie podrozy. Moze to sie wydac dziwne i pewnie myslicie ze jest to nienormalne ale stosuje to juz od ok 12 lat i tylko to mi pomaga. Nie wiem na jakiej to dziala zasadzie, moze na takiej ze po dwoch mam super humor i rozmawiajac, smiejac sie ze znajomymi cala podroz nawet nie wiem ze jade a gdy jest to dluuuga podroz wypijam 3 ewentualnie 4 i spie kilka godzin. Mecze sie z ta choroba od wielu, wielu lat, korzystalam z wielu rad (doktorow, znajomych czy porad w internecie) i niestety kazda moja podroz nawet ta krotka, dwudziestuminutowa konczy sie wymiotami, albo w najlepszym wypadku, zawrotami, bolem glowy, suchoscia w ustach, drzeniem i nudnosciami. Strasznie to uprzyksza zycie. Niektorzy znajomi z ta dolegliwoscia stwierdzili ze choroba minela gdy zrobili prawo jazdy, niestety nie u mnie. Na szczescie na codzien nie musze podrozowac ale urlopu nie wyobrazam sobie siedzac w domu. Podroze to moja pasja. Wiec chyba zostane skazana leczyc sie piwem:) Pozdrawiam wszystkich chorujacych i piwoszy:)