Podróżniczo Życiowo

Jak to jest wrócić po 3 latach podróżowania do swojego kraju?

Minął miesiąc odkąd jesteśmy w Polsce po 1112 dniach nieobecności. Wróciliśmy po ponad 3 latach podróżowania, praktycznie ciągłego przemieszczania się, poznawania codziennie nowych ludzi, próbowania nowego jedzenia, odkrywania i podziwiania nieustannie czegoś nieznanego. Zdążyliśmy się przyzwyczaić do takiego życia, z całym jego inwentarzem. Nie oznacza to, że zawsze było łatwo, same palmy, słońce, pyszne posiłki, niebieska laguna, widoki zapierające dech w piersiach, zero zmartwień, zdrowie cały czas bez zarzutów, każdy napotkany człowiek do rany przyłóż. Nie tak to wszystko wyglądało. Często było jak w normalnym życiu, dużo stresu, zmęczenia, bólu, niewiadomych, podejmowanie decyzji w kompletnie dla nas nowych sytuacjach, lekarze, szpitale, bariera językowa, godziny stania i łapania stopa, różne warunki sypialniane, sytuacje nie do przewidzenia. Mimo tego wszystkiego przez większość czasu było cudowanie, czuliśmy się spełnieni, zadowoleni, podekscytowani, zmotywowani. Czuliśmy, że byliśmy we właściwym miejscu w naszym życiu.  Jestem z siebie i z nas dumna, że daliśmy radę, mimo tego, że najdłużej w jednym miejscu, bez  zmieniania łóżka i dachu nad głową, byliśmy dwa miesiące. To były z pewnością 3 najintensywniejsze lata naszego życia, a co za tym idzie baaardzo owocne. Owocne w przyjaźnie, znajomości, odwiedzone miejsca, przeżycia, doświadczenia, uśmiech na twarzy, słowa zachwytu i niedowierzania. Jak to mawia Adam: na bogato!

I nagle po tym wszystkim przyszedł dzień, który postawił kropkę. Mogliśmy oficjalnie powiedzieć, że TA Autostopowa Podróż Przez Świat się skończyła, choć właściwie, jak teraz na to patrzymy, wiemy, że zakończył się jakiś jej rozdział. Chyba nikt nie myślał, że po powrocie podróże się skończą? Ten, kto raz spróbuje i poczuje tę pasję, chyba nigdy nie będzie mógł przestać.

No więc od miesiąca jesteśmy w Polsce. Jak wyglądał nasz powrót możesz zobaczyć tutaj:

# Wróciliśmy!

# Wracamy. Część 1.

# Wracamy. Część 2.

CO ROBIMY?

W trakcie podróży myślałam, że po powrocie nie wstanę przez dwa tygodnie z łóżka. Będziemy z Adasiem leżeć, odpoczywać, spać, jeść, oglądać filmy. Jaka była rzeczywistość? Następnego dni od spotkania z moimi rodzicami, wstałam przed 7., Adaś chwilę później. Zjedliśmy tradycyjne śniadanko, które jest znakiem firmowym mojej Mamy, pogadaliśmy troszkę, i ruszyliśmy do roboty. Jeszcze wtedy nikt, oprócz moich rodziców i naszego przyjaciela Mariusza nie wiedział, że wróciliśmy, więc telefony milczały. Co to za robota? Adaś zaczął montować TEN film z powrotu, a ja otworzyłam moją zapchaną ubraniami szafę i zaczęłam porządki. Dużo się zmieniło w naszym podejściu do niektórych rzeczy (chętnie podzielę się tymi zmianami na blogu w innym wpisie), jedną z takich rzeczy jest minimalizm i posiadanie tego, co jest mi naprawdę potrzebne. Oczywiście dalej mam jakieś swoje zachcianki, ale umiem z łatwością powiedzieć: obejdę się bez tego, więcej już tego nie założę, przyda się komuś innemu. Oczyściłam więc swoją szafę, odłożyłam cały worek dobrych ubrań, rzeczy, które nie są mi potrzebne, i oddaliśmy dla tych, którzy na pewno jeszcze z tego skorzystają. W ogóle taka mała ciekawostka: wiesz, że moja Mama zostawiła mój pokój tak, jak ja go zostawiłam? Przemeblowała go lekko, ale  moje ubrania, różne akcesoria były na swoim miejscu. Kiedy otwierałam szafy, szuflady, przeglądałam półki i półeczki, czułam, jakbym wyszła z domu wczoraj. To było takie ciepłe uczucie, pełne spokoju i swojego rodzaju bezpieczeństwa. Nie czułam się obco. Przeglądaliśmy też i segregowaliśmy rzeczy, które wysłaliśmy sobie w trakcie podróży do Polski. Ożyły wspomnienia. Było picie indyjskiej herbaty w wietnamskiej zastawie, parzenie birmańskiej zielonej herbaty, przeglądanie pocztówek wysłanych do siebie, kanapki z australijskim przysmakiem Vegemite i sporo innych wspominek. To też jest świetny temat na wpis, bo wysłaliśmy sobie mnóstwo fajnych i charakterystycznych dla danego kraju rzeczy. Będzie kolorowo i na pewno ciekawie!

Po tym całym dniu konkretnej pracy przyszła noc i wtedy… znowu polały się łzy. Emocje wzięły górę.  Pojawiła się tęsknota za byciem w drodze, jakaś taka pustka, poczucie straty. Ciągle nie wierzyliśmy, że nasza podróż naprawdę się wydarzyła, że przez 1112 dni przemierzaliśmy ten niezwykły, tak zróżnicowany świat.

Dzisiaj już tego nie czujemy. Nie mamy chandry, depresji, nie płaczemy z tęsknoty. Zaczęliśmy bardzo intensywnie. Praktycznie każdego dnia robimy coś związanego z podróżą. Dziesiątki tysięcy zdjęć, filmów, pamiątki, spotkania z bliskimi i znajomymi, wpisy na blog, wiadomości od czytelników, szczególnie na naszym facebooku, który nie milczy po zakończeniu podróży. Krążymy na razie między Mazurami, a Wielkopolską. Przemieszczamy się oczywiście autostopem. Nic w tym względzie się nie zmieniło, choć planujemy kupić auto, i wtedy to my będzie podwozić autostopowiczów.

Mamy plany na przyszłość, wracaliśmy już z nimi. Nie ma czegoś takiego, że jesteśmy w Polsce i dopiero teraz myślimy: co tu ze sobą zrobić. Tak naprawdę już od pierwszych dni wdrażamy nasze postanowienia. Jesteśmy pełni energii, zapału i wiary, że tak jak z podróżą, tak i teraz się uda. Niezmiennie naszym mottem jest biblijny werset: Powierz Panu drogę swoją, zaufaj Mu, a On wszystko dobrze uczyni (Psalm 37:5).

Powrót do Polski - Na Nowej Drodze Życia

CO DALEJ?

Mamy ten komfort, że nie musimy od razu zarabiać pieniędzy, żeby mieć na chleb. Odłożyliśmy sobie potrzebną kwotę na czas PO podróży i na spokojnie, choć w ciągłym ruchu, możemy wdrażać nasze plany. Polecamy wszystkim, którzy planują podróż, pomyśleć też o takim zabezpieczeniu. Głowa chociaż spokojna. Nasze Rodziny oczywiście po trzech latach chętnie mają nas u siebie, nasze Mamy i Babcie dalej gotują rewelacyjnie, więc o mojej diecie na razie zapominam, a Adasiowi  jak najbardziej to na rękę. Musimy pomyśleć o naszym zdrowiu, badaniach, Adasiowym kręgosłupie, mojej kostce i jelitach. Dentysta już był. Banki, konta, karty, nowy sprzęt, takie normalne życiowe kwestie, które w podróży wyglądały trochę inaczej.

Powrót do Polski - Na Nowej Drodze Życia

*PRELEKCJE/SPOTKANIA PODRÓŻNICZE/FESTIWALE

Chcemy oczywiście spotkać się z Tobą, naszym czytelnikiem, tymi, którzy wirtualnie podróżowali z nami. Mieliśmy już okazję do przypadkowych spotkań z niektórymi, i było to ogromnie miłe. Chcemy więcej, wiemy, że wiele osób na to czeka. Jesteśmy w trakcie dogrywania szczegółów, ustalania dat, ale zanim ruszymy tak na całego, musimy poukładać nasze wspomnienia, wybrać zdjęcia, filmy, tak, żeby wszystko miało ręce i nogi, żeby było pięknie i z sensem. O wszystkich spotkaniach na pewno będziemy informować na naszym facebookowym profilu, tutaj na blogu, na InstaStories też coś opowiemy.

Już teraz możemy zaprosić Cię na Pure Poland vol.10 – Wielkopolski Park Narodowy (informacja o wydarzeniu TUTAJ), spotkanie organizowane przez stowarzyszenie Space for Dream, gdzie pierwszy raz po powrocie będzie się można z nami spotkać.

Są już terminy kolejnych spotkań, m.in. w Krotoszynie i Wrocławiu, ale o nich napiszemy już niedługo.

*KSIĄŻKA

Będzie i ona! Nie ma co tutaj ukrywać, że zaczynamy pisać. Mamy już jej wizję, pomysły na treść, mózg intensywnie pracuje. Chcemy, żeby było super. Nie chcemy też przeciągać jej wydania, dlatego przyszły rok brzmi idealnie, mamy nadzieję, że nawet jego pierwsza połowa. Książka będzie wydana w modelu self publishing, do którego skutecznie zachęcił nas przez swoją twórczość Michał Szafrański, autor bloga Jak Oszczędzać Pieniądze. Na razie to tyle o niej.

*KOLEJNE PODRÓŻE

Też będą, ale już nie tak długie. Mamy swoje kolejne marzenia, takie bardzo konkretne, i teraz musimy się spiąć, żeby tak wszystko poukładać, żeby do nich doszło (w to nie wątpimy). Marzą nam się już ciepłe kraje, azjatyckie jedzenie, jazda skuterem i inna kultura, dlatego musimy się w końcu nauczyć szukać tanich lotów, żeby wyskoczyć tu, czy tam. Jeśli znasz jakieś dobre triki, koniecznie daj nam znać w komentarzu.

Powrót do Polski - Na Nowej Drodze Życia

*PYTANIE NA ŚNIADANIE

W ostatnią środę byliśmy w telewizji śniadaniowej, w programie Pytanie na Śniadanie, na ich zaproszenie. Bardzo to miłe, że ktoś, kto zajmuje się wyszukiwaniem osób do programu, zauważył nas gdzieś w czeluściach internetu. Rozmowa była krótka, ale bardzo sympatyczna. Jeśli jeszcze jej nie widziałeś/aś, nic straconego, dostępna jest TUTAJ.

3 latach podróżowania - Na Nowej Drodze Życia

*JAKA JEST POLSKA I POLACY?

To temat na kolejny wpis, bo nie chcę już przedłużać i mieszać wątków. Powiem wymijająco: jest zimno! Za zimno! Nie tylko, jeśli mówimy o pogodzie.

Kwestii związanych z powrotem jest sporo. Każdy dzień przynosi coś innego, trzeba się zmierzyć z czymś nowym, czasami czymś, co średnio nas interesuje. Idziemy jednak do przodu. Wzajemnie się z Adasiem motywujemy, podpowiadamy, zachęcamy. Chcemy się rozwijać, uczyć nowych rzeczy, nowych języków. Chcemy mieć w sobie ciągle tyle wiary, uśmiechu i radości, którą mieliśmy w podróży. To swojego rodzaju dar, który otrzymaliśmy w ciągu tych 3 lat. Nie możemy go zaprzepaścić, nie chcemy.

Podobne wpisy

  • eew

    Fajnie, że wróciliście, trochę przykro mi się zrobiło gdy przeczytałam końcówkę. W tv mówiłaś Asiu, że większość ludzi na świecie jest dobrych, więc mam nadzieję, że w Polsce będziecie spotykać samych ciepłych ludzi i będzie można narzekać tylko na pogodę. Czekam na spotkanie z czytelnikami w Warszawie!

  • Luiza Rybicka

    zdjęcie z przystanku przy Korpelach <3 łezka wzruszenia się pojawiła..
    Jak w momencie gdy opisywałaś swój pokój, czekał na Ciebie. Poczucie swojego miejsca na ziemi, przynależności, opcji na powrót, daje niesamowite poczucie bezpieczeństwa i uskrzydla..
    Ale najcudowniejsze w całej "nowej drodze życia" jest to, że jesteście razem. Dzięki Wam wierzę dalej w miłość i dobro na świecie.
    Moc z Wami <3

  • Już się nie mogę doczekać spotkania z Wami 🙂 Może na Auto Stop Race z okazji 10 edycji byście wystąpili? W końcu kto jak kto, ale macie się czym pochwalić jeśli chodzi o autostopową podróż 😉

  • Furgoneta Azul

    mysle ze minimalizm przywozi ze soba wiekszosc podroznikow- zycie zamkniete w jednym plecaku chyba wchodzi w krew… az sie boje tych pekajacych w szwach kartonow, ktore czekaja na nas zamkniete w wujkowej piwnicy!!! Pomyslcie o dopisaniu drugiego rozdzialu do tego posta…. o tym jak wyglada powrot do ¨normalnosci¨ kilka miesiecy po…. kiedy wszyscy wokol zaczna zapominac ze was nie bylo!Pozdrowienia z Gujany!