Informacje praktyczne Kambodża

Angkor Wat na motorze w jeden dzień – da się!

Ten post przeznaczony jest dla osób niebojących się wyzwań i lubiących niekonwencjonalne metody zwiedzania 🙂 No i takich, co mogą się solidnie zmęczyć, ale przecież to nic strasznego 🙂

Nie odpowiada Ci całodzienne siedzenie w tuk tuku, czy męcząca i wyczerpująca jazda rowerem w upale ponad 35 stopni? Szukasz odpowiedzi na to, jak najlepiej i najtaniej zobaczyć to niesamowite miejsce na ziemi? Mamy nadzieję, że pomożemy!

Angkor, czyli jeden z najsławniejszych kompleksów świątynnych na świecie znajduje się blisko miejscowości Siem Reap, która z powodu niego stała się typowym komercyjnym i turystycznym miejscem. Ceny w porównaniu do większości kraju mocno zawyżone, ludzie nastawieni na zachodnich turystów, ogólnie biznes się kręci. Na każdym rogu słyszysz: Tuk tuk sir? Motorbike? Massage? Każdy próbuje się w pewien sposób zareklamować. Jest to na dłuższą metę bardzo uciążliwe. Ludzie z całego świata przyjeżdżają tu tylko z jednego powodu – cudownego Angkoru. Niektórzy zwiedzają go jeden dzień, inni dwa, czy trzy. Można kupić bilet i na siedem dni, jak kto lubi. Taka przyjemność sporo kosztuje:

– bilet wstępu na 1 dzień: 20$,

– bilet wstępu na 3 dni: 40$ ( ważny przez cały tydzień, wybieramy trzy dni z niego),

– bilet wstępu na 7 dni: 60$ (ważny cały miesiąc, wybieramy siedem dni z niego).

Dla tych, którzy chcieliby zobaczyć część Angkoru bez kupna biletu – jest to możliwe. O tym troszkę później.

Jakiś czas temu rząd Kambodży zadecydował, że Angkoru nie można zobaczyć w inny sposób jak tylko tuk tukiem, czy na rowerze. Dla tych, którym obce jest pojęcie tuk tuk wyjaśniamy, że jest to motor, do którego przyczepiona jest z tyłu budka z siedzeniami. Jest zadaszona i może pomieścić około 4 osób. Jeśli ktoś się uprze to i więcej 🙂 A gdzie skuter? Gdzie motor? Odległości między świątyniami wahają się od kilometra do dwóch, pięciu, dziesięciu, trzydziestu, a nawet więcej. Najwygodniej i najszybciej pokonywać je właśnie na silnikowym dwukołowcu. Tuk tukowcy z Siem Reap wywarli nacisk na rząd i ten wydał całkowity zakaz wypożyczania motorów i skuterów obcokrajowcom. Jedyna możliwość to mieć swój motor (najlepiej z zagranicznymi tablicami rejestracyjnymi) lub motor z Kambodży, ale z numerami innymi niż Siem Reap, do którego potrzebne jest posiadanie dokumentów, tzw tax. Nam taka opcja bardzo nie pasowała i postanowiliśmy znaleźć jakieś wyjście z tej sytuacji.

W Angkorze występują tzw. dwie trasy zwiedzania: mała (17 km) i duża (25km). Do pokonania pierwszej wiele osób wypożycza rower (1, 1,5, 2$). Przy drugiej to już raczej nie wchodzi w grę, jeśli ktoś nie chce się „zajeździć” 🙂 Dosłownie i w przenośni 🙂 Teoretycznie dla każdej z tras powinien być zarezerwowany jeden dzień, czy to rowerem, czy tuk tukiem. Standardowy tuk tukowiec bierze za małą trasę 12 $ za dzień jazdy + dodatkowe 3 $ za wschód Słońca koło świątyni Angkor Wat. Duża trasa to koszt około 25 $. Aby udać się do jednej z ładniejszych i lepiej zachowanych świątyń, czyli Banteay Srei trzeba doliczyć kolejne kilkanaście dolarów. Jak widać taka przyjemność do najtańszych nie należy.

Angkor Wat na motorze

 

Mimo powszechnego zakazu postanowiliśmy poszukać motoru. Szukaliśmy w internecie miejsc, gdzie można takowy wypożyczyć, aczkolwiek żaden numer nie był dostępny. Zaglądaliśmy do wielu biur turystycznych, pytaliśmy ludzi na ulicy, krążyliśmy długi czas szukając jakiegoś wyjścia z tej sytuacji. Wszyscy mówili to samo: zabronione! Nikt wam nie wypożyczy, bo jest to nielegalne. W paru miejscach spotkaliśmy się z opcją wypożyczenia, ale cena jaką zaproponowali zwaliła nas z nóg. Co więc robić? Wiedzieliśmy, że rowerem strasznie się umęczymy, tym bardziej, że termometr codziennie wskazywał 35-36 stopni. Opcja tuk tuka tym bardziej nie wchodziła w grę, ponieważ to nie w naszym stylu, nie lubimy, jak ktoś ogranicza naszą wolność i niezależność. Przyzwyczailiśmy się, że jedziemy, gdzie chcemy, spędzamy tam tyle czasu, ile chcemy, nikt nie wisi nam nad głową.

Po prawie dwóch godzinach chodzenia, szukania, wysłuchiwania, że się nie da, nagle w jednym z biur miły chłopak, dobrze mówiący po angielsku powiedział, że ma motor, na którym spokojnie możemy zwiedzać Angkor. Ciężko nam było w to uwierzyć! Czyżby to ten nasz długo wyczekiwany? Tak 🙂 Udało się! Przejdźmy jednak do konkretów:

  • motor w Siem Reap możesz wypożyczyć w: B.K.S Travel Agency & Tour, adres: Tep Vong St ( na przeciwko Park Hyatt hotel ),

  • chłopak, który wypożycza: Mr. Manath, numer telefonu do niego: 070 765938 (kambodżański) +855 70765938 ( jak ktoś dzwoni z zagranicy). I najważniejsze, że motory mają inne blachy niż Siem Reap,

  • e-mail sympatycznego Mr. Manath’a: manathny@gmail.com, FB: https://www.facebook.com/ny.manath,

  • jeżeli będziecie dzwonić w sprawie wypożyczenia motoru, powiedzcie, że jesteście znajomymi Adama i Asi z Polski. Polubiliśmy się z nim i może dać Wam mniejszą cenę 🙂 Sam prosił, żeby o tym wspomnieć :),

  • cena za wypożyczenie motoru na jeden dzień: 13 $ (taniej nie będzie), na dwa dni: 12 $. Cały bak paliwa to koszt 2 $, a wystarczy spokojnie na ponad 125 kilometrów jazdy,

  • aby nasze wypożyczenie zakończyć sukcesem konieczne jest zostawienie paszportu (normalnie tego nie robimy, ale bez tego nie da rady) oraz 100 $ depozytu. Dodatkowo dostajemy kłódkę na koło i dwa kaski. Przy oddawaniu motoru nie było najmniejszych problemów. Nikt go nawet nie oglądał.

Ok! Mamy motor. Teraz czas na zdobycie mapy. Można taką otrzymać w biurach turystycznych lub w punkcie, w którym wypożyczamy motor. Dostępna jest również przy kasach biletowych. Na mapie zaznaczone są trasy, świątynie, a także punkty kontrolne policji, na które trzeba uważać, jednak można je obejść 🙂

Angkor Wat na motorze

 

Na mapach papierowych nie ma zaznaczonych wszystkich świątyń. Dla tych, którzy podróżują ze smartfonem polecamy (już nie pierwszy raz) aplikacje Maps with me. Znajdziecie w niej cały Angkor, łącznie z miejscami, gdzie będziecie jedynymi odwiedzającymi i drogami, które nie są dostępne w darmowych, papierowych mapach. Większość z nich można zobaczyć za darmo, bo nikt tam nie sprawdza biletów.

Angkor Wat na motorze

 

Co do biletów, najlepiej jest chyba kupić dzień wcześniej. Dlaczego? Przy kasach biletowych są strażnicy. Gdy zobaczą, że macie motor powiedzą Wam, że jest to nielegalne i mogą Was cofnąć (nam tak powiedzieli 🙂 ). Jeśli jednak bilet kupujemy tego samego dnia, co zwiedzanie, najlepiej przyjechać z samego rana (kasy biletowe otwarte są od 05.00), zostawić motor koło drogi i pójść do kasy, która znajduje się 50 metrów dalej (kasy podzielone są w zależności od tego, na ile dni kupujecie bilet). Mając bilet (z własnym zdjęciem… czy o piątej rano można dobrze wyglądać? 😀 )wystarczy już tylko jechać. Z samego rana, czyli o piątej, nie ma żadnej policji. Spokojnie możecie zaparkować swoją maszynę koło świątyni Angkor Wat i udać się na wschód Słońca, który nie jest romantyczną wycieczką tylko dla dwojga 🙂 Powalający raczej też nie jest 🙂 My byliśmy, zobaczyliśmy. W sumie to się cieszyliśmy, bo dzięki temu nasze zwiedzanie rozpoczęło się bardzo wcześnie i mieliśmy dużo czasu na oglądanie całego kompleksu.

Aby uniknąć kontaktu z policją polecamy zacząć zwiedzanie w innej kolejności. Zrobiliśmy tak naprawdę wszystko od końca, dzięki czemu w wielu miejscach byliśmy sami. Z początku polecamy pojechać na Banteay Srei. Około siódmej nie ma tam praktycznie ludzi. Następnie „zrobiliśmy” dużą i małą trasę, kończąc na Angkor Wat. Potwierdzamy, można Angkor zobaczyć w jeden dzień! I nie jest to zwiedzanie po łebkach. Zrobiliśmy to bardzo dokładnie, bardzo dobrze, zobaczyliśmy wszystko, co chcieliśmy, a nawet jeszcze więcej. A do tego jaka satysfakcja! 🙂

Angkor Wat na motorze

 

Jeżdżąc pomiędzy tuk tukami na pewno doświadczycie niemiłych spojrzeń kierowców. Widząc obcokrajowców na motorach na ich twarzach pojawiało się zdziwienie, niechęć, ale to nieważne. Nie nasz problem. Byliśmy jedynymi „białymi” na motorach, jakich widzieliśmy. Ci, którzy chcieli to zrobić, zwyczajnie rezygnowali z powodu lokalnych mieszkańców i ich zastraszania, konsekwencji itp. Kilka osób widząc nas, pytało, jak to możliwe, że tak się poruszamy, czy nie mieliśmy żadnych problemów. Słysząc nasze odpowiedzi, byli szczerze zasmuceni, że nie rozegrali tego podobnie.

Ponoć, gdy zatrzyma Cię policja, jeden, albo dwa dolary załatwiają sprawę. Jakkolwiek, my tego problemu nie mieliśmy.

Teraz chwila dla tych, którzy chcieliby zobaczyć Angkor, lecz cena biletu przeraża. Najtańsza opcja to rower za 1 $ na cały dzień, którym można spokojnie dojechać do świątyń, przy których bilet nie jest sprawdzany (m.in. Thommanom, Chau Say Tevoda, świątynie i tarasy obok świątyni Bayon, którą z zewnątrz też można obejrzeć, Prasat Prei, Benteay Prei, Krol Ko, i inne mniejsze). Dodatkowo wejście do głównej świątyni Angkor Wat po godzinie 16.30 jest darmowe! Oficjalnie można zwiedzać do 17.30, ale to raczej tylko teoria. Czy do innych po oficjalnym czasie zwiedzania również można wejść? Nie wiemy, bo nie mieliśmy siły wracać, aby sprawdzić 🙂

Angkor Wat na motorze

 

Co jeszcze? Warto zabrać ze sobą zapas wody i coś do jedzenia. Ceny na terenie Angkor są jakieś cztery razy wyższe. Nawet jeżeli zapomnieliście, a chcielibyście coś kupić, dobrym miejscem jest lokalny targ w wiosce przed świątynią Banteay Srei. Mają świeże bagietki, owoce, czy inne smaczne jedzonko. Wszystko w dobrej cenie.

Czy polecamy Angkor? Osobiście byliśmy pod wielkim wrażeniem. Dla nas każda świątynia była inna, coś innego przykuło naszą uwagę. Tam, gdzie byliśmy sami, było najfajniej 🙂 Dodatkowo cała historia Angkor, o której można sobie poczytać na innych stronach, sprawiła, że docenialiśmy każdą chwilę tam spędzoną.

Powodzenia w zwiedzaniu! 🙂

Angkor Wat na motorze

 

Podobne wpisy

  • Kurde, że też nie wykombinowaliście i nie opisaliście tego sposobu 2 lata temu 🙂
    Już nawet pomijając sam Angkor bardzo irytujący jest brak możliwości wypożyczenia skutera w samym Siem Reap – w okolicach są choćby pływające wioski do których jak pamiętam pedałowaliśmy też w 30 stopniowym upale i ostatecznie wróciliśmy ładując rowery do tuk tuka.
    Co do tych tuk tuków i Angkoru – to w sumie nie jest najgorzej – kwestia znalezienia fajnego człowieka. Podrzuci tam gdzie chcesz i spokojnie poczeka aż wszystko się zobaczy. Na pewno nie pojeździ się po całym kompleksie jak Wy ale nie ma tragedii.
    W każdym razie cenna wskazówka.

  • Ha!

    Widzę, że i Wam udało się ominąć sprytny rząd i zwiedziliście to piękne miejsce na skuterze 🙂 my małą pętle zrobiliśmy na rowerze, ale jako, że nasze kondycje nie należą do najlepszych drugiego dnia też się spięliśmy i zaczęliśmy szukać skutera 🙂

    ahh, ale Wam zazdroszczę, że wy dalej tam, a my już tu …

  • Ha!

    Widzę, że i Wam udało się oszukać sprytny rząd !
    My małą pętle zrobiliśmy na rowerze i podziękowaliśmy, bo nasze kondycje do najlepszych nie należą :p
    Drugiego dnia znaleźliśmy wypożyczalnie i od razu przyjemniej. No i jaka (w porównaniu z tuk tukiem) niezależność 🙂

    ah, ale Wam zazdroszczę, że Wy ciągle tam, a my już tu..

  • Dorota

    Rewelacja. Właśnie piszę maila do Mr. Manath’a.
    Bardzo pomocny post
    Dziękuję

    • Hejka 🙂
      Bardzo cieszymy się, że post pomógł 🙂 Pisz, pisz, a jak nie odpisze szybko, to wiemy od innych czytelników, że z wypożyczeniem skuterów jest już dużo łatwiej i nie powinnaś mieć z tym problemu 🙂 Czasy się zmieniają 🙂 Czekamy na Twoją relację!

  • PiotrekF

    Świetnie to rozegraliście, gratuluję pomysłu i wytrwałości, ale na szczęście widocznie przepisy się zmieniły, bo teraz można wypożyczyć skuter/motor niemal wszędzie w Siem Reap 🙂 ceny, jakie można dostać to ok 9-10 dolarów za dzień 🙂 dziś zaskoczył mnie deszcz, ale jutro właśnie zamierzam skuterem objechać Angkor 🙂
    Nie mniej dzięki za Waszą relację 🙂

  • a bilet do Angkor da rade kupić bez paszportu?